Kurs Emaus w Dębowcu

Kurs Emaus – 28-30 września 2018 r.

 Tego samego dnia dwóch z nich szło do wsi zwanej Emaus, odległej od Jeruzalem sześćdziesiąt stadiów. Rozmawiali sobie o tym wszystkim, co się wydarzyło. (Łk 24,13-14)

  W zwyczajne piątkowe przedpołudnie wyruszyłyśmy wspólnie z Gosią, Tereską i Beatką do Dębowca. Jest to spokojny zakątek położony w powiecie jasielskim. Malownicze krajobrazy, które są bezcennym skarbem gminy, przywitały nas ciesząc nasze oczy, kiedy zbliżałyśmy się do celu, aby uczestniczyć w Kursie Emaus. Podróż upłynęła nam na długich rozmowach o tym wszystkim co się wydarzyło, czego na codzień doświadczamy, co obserwujemy i czego jesteśmy świadkami. Podobnie jak apostołowie zmierzający do Emaus rozmawiali o przeszłości, o wydarzeniach, które wstrząsnęły ich życiem. 

  Ani jadąc do Dębowca, ani zbliżając się do Bazyliki Mniejszej Najświętszej Marii Panny z La Salette nie miałam żadnych oczekiwań na temat samego kursu, ale czułam, że będzie to ważny czas dla mnie. 

  Bezpośrednio po przybyciu do domu rekolekcyjnego, na miejscu przywitał nas ks. Jacek Gorzelany MS – dyrektor SSNE. Zameldowałyśmy się i udałyśmy do naszych pokoi. Chwilę później udałyśmy się do kaplicy by już za chwilę uczestniczyć we mszy św. rozpoczynającej nasz kurs. Bezpośrednio po mszy udaliśmy się do salki, w której tego wieczoru a także przez kolejne dwa dni słuchaliśmy Słowa Bożego i nauczania, które przygotował dla nas ks. Jacek oraz bracia i siostry z SSNE. Piątkowy wieczór uwieńczyły rozmowy przy ciepłej herbacie i pysznych słodkościach przygotowanych przez siostry i braci z Dębowca. 

 Sobotni poranek rozpoczęliśmy od modlitwy osobistej w kaplicy o godzinie 7:30, po której udaliśmy się na wspólne śniadanie. Mimo wiatru, który nie zachęcał do wychodzenia na zewnątrz oraz napiętego grafiku kursu, udało nam się znaleźć czas w ciągu dnia również na krótki spacer po przepięknym placu oraz modlitwę w Bazylice, gdzie znajduje się figura Matki Bożej Płaczącej będącą wierną kopią rzeźby z La Salette. Drugi dzień zakończyła wspólna Eucharystia. 

  Podobnie jak poprzedniego dnia, również w niedzielę nasze budziki obudziły nas po godzinie 6 rano. Mimo wczesnej pory bez trudu wstałyśmy i udałyśmy się do kaplicy. Po modlitwie czekało już na nas przepyszne śniadanie, po którym ponownie udaliśmy się do salki. Dzień zakończyła Eucharystia i obiad po którym wyruszyłyśmy w drogę powrotną do Warszawy. 

  Słowo Boże towarzyszyło nam przez cały czas i czuliśmy jego obecność. Podczas kursu doświadczyłam mojej osobistej relacji ze Słowem, spotkania z Jezusem w Eucharystii oraz mogłam wysłuchać wielu świadectw, które umocniły moją wiarę. 

  Wtedy ich oczy się otwarły i poznali Go. On jednak im zniknął. Wtedy mówił jeden do drugiego: „Czyż nasze serce nie płonęło w nas, gdy z nami rozmawiał w drodze i gdy wykładał nam Pisma?”  I zaraz, tej samej godziny, wstali i wrócili do Jeruzalem. Tu zastali zgromadzonych Jedenastu i innych z nimi, którzy mówili, że Pan rzeczywiście zmartwychwstał i że pokazał się Szymonowi. Oni ze swojej strony opowiedzieli o wszystkim, co się wydarzyło w drodze i jak dał im się poznać przy łamaniu chleba. (Łk 24,31-35)

 Droga powrotna z „Emaus” była czasem radosnego dzielenia się naszymi wrażeniami z kursu. Gosia świetnie sprawdziła się w roli kierowcy, co do mojej osoby, byłam nie najgorszym nawigatorem, który czasem mylił drogę, ale mimo to, szybko, sprawnie i szczęśliwie dotarłyśmy do domu.

Kasia M.